Joga to nie tylko asany. O ośmiostopniowej ścieżke jogi. Część 2

Wielokrotnie podczas mojej podróży wracał i przewijał się temat tego, co tak właściwie jest celem naszego życia. Myślę, że po raz pierwszy w podróży temat pojawił się na Satsangu z Sadhvi Bhagawatiji. Satsang to spotkanie z przewodnikiem duchowym, gdzie po wspólnej medytacji można kierować do niego pytania. Sadhvi Bhagawatiji to niezwykle ciepła, pełna wewnętrznego spokoju i światła kobieta. Jej wypowiedzi docierały niezwykle głęboko, otwierając zapomniane drzwi do najpiękniejszych zakamarków duszy. To była ta niesłyszalna częśc dialogu dusz, dialogu serc. Wprost do czystej natury świadomości. W spotkaniu wzięłam udział dwa razy. Drugiego dnia zadałam nawet swoje, osobiste delikatnie dręczące mnie pytanie. Myślę, że do tego tematu jeszcze wrócimy. Jeśli nie miałeś/aś okazji zapoznać się z pierwszą częścią tekstu na temat ośmiostopniowej ścieżki jogi to zapraszam Cię tutaj: CZĘŚĆ 1.

Czasem muszę trzymać swoją naturę w ryzach, by nie wypłynąć na zbyt głębokie wody i trzymać się założonego tematu. Ale może kiedyś zaprezentuję Wam mój chaotyczny, fluktuacyjny i o dziwo składający się w całość tok myślenia. Słyszeliście na pewno o tzw burzy mózgów jako narzędzia pracy w zespole. Mam wrażenie, że ja potrafię robić ją samodzielnie, kiedy tylko przełączę się na ten tryb działania. Bo zdecydowanie wolę trwać w stanie myślowego minimalizmu, bezwysiłkowej medytacji i byciu tu i teraz.

Ah… więc wracając do tematu.

Czym jest cel życia?

Według wielu przewodników duchowych, których spotkałam w Indiach i z którymi miałam okazję rozmawiać, a także według tego o czym mówi ośmiostopniowa ścieżka jogi celem życia jest zjednoczenie w sobie. Zjednoczenie ciała, umysłu i duszy. Poznanie i realizowanie boskiej cząsteczki w nas samych. To nie jest rozmowa o tym, że posiadamy duszę. To autentyczne doświadczenie. Poczucie pierwotnej natury naszej świadomości, pełnej miłości i współczucia. Nie jest to jednak sztuczne przyklejanie sobie uśmiechu a naprawdę efekt głębokiej i wytrwałej (choć nie zawsze oznacza to pół życia spędzonego jak mnich w jaskini w górach) praktyki głębokiego docierania do siebie i bezgranicznego zaufania.

PRATYAHARA

Czyli wracamy do kolejnych czterech stopni prowadzących do osiągnięcia mokszy, do osiągnięcia celu życia według ośmiostopniowej ścieżki jogi.

Pratyahara oznacza wycofanie zmysłów. Osiągnięcie jej jest możliwe gdy podczas wykonywania asan, ale także w codziennym życiu (bo jak już się zdążyliście przekonać prawdziwa praktyka jogi nie obejmuje tylko praktyki asan na macie 🙂 ) angażujecie wszystkie 5 narządów zmysłów i 5 narządów działania. Jest to objęcie nieoceniającą uwagą wszystkiego co wydarza się tu i teraz, w asanie czy po prostu w obecnej chwilii. Akceptacja wszystkich docierających wrażeń. Choć są osoby, które uważają i tak przekazują wiedzę, że jedynie możliwe jest osiągnięcie tego stanu w medytacji, w warunkach idealnej ciszy, w bezruchu i samotności, można i należy praktykować ją w każdym momencie. Jest to odciągnięcie zmysłów od powierzchni skóry i kierowanie ich do wnętrza, do centrum duszy. Pozwala na to także wejście w asanę w taki sposób, że mięśnie i stawy spoczywają w odpowiedniej dla siebie pozycji – wówczas ciało, zmysły i umysł tracą swoją tożsamość, zlewają się w całość, pozwalając wybrzmieć głębokiej, czystej i pełnej światła świadomości.

Wymaga to także otwartości na doświadczanie. Oznacza to, że wyzbywamy się pamięci na temat wydarzeń wcześniejszych co pozwala nam pozbyć się także wymagań i oczekiwań, a przez to rozczarowania i cierpienia. Żyjemy w pełni akceptując to co przychodzi i odchodzi. Umysł ma tendencje to przylegania do wydarzeń, utożsamiania się z nimi. Np oczekując powtórnej przyjemności z nimi związanymi, a kiedy jej nie doświadcza pojawia się żal. Podobnie na wspomnienie o nieprzyjemnej sytuacji, kiedy przykładowo coś nam się kiedyś nie udało mając podobne okoliczności nie należy rozpamiętywać tamtych wydarzeń, bowiem utożsamienie z tamtą sytuacją ogranicza nasze prawdziwe spojrzenie i doświadczenie nowej sytuacji. Wszystko co dzieje się wokół jest zmienne. Każda sytuacja płynnie przechodzi w następną, wrażenia zmysłowe zmieniają się w ułamku sekundy. To co jest prawdziwie niezmienne to nasza świadomość. Do której możemy dotrzeć praktykując pratyaharę wraz innymi stopniami jogi.

Dharana

Oznacza koncentrację, uwagę. Energia podąża za uwagą – to jedna z zasad Huny, czyli tajemnej nauki prosto z wysp polinezyjskich. Dziś jednak nie jest to żadną tajemnicą, a raczej prawem fizyki potwierdzonym przez naukowców. Praktykowanie dharany pozwala na powstrzymywanie poruszeń niespokojnego umysłu koncentrując uwagę i energię na jednym punkcie, zadaniu czy idei. Rozprasza gonitwę myśli zatrzymując umysł na doświadczaniu obecnej chwili, na kontakcie ze sobą. Pozwala na spojrzenie wgłąb siebie. Cała uwaga i energia skupiona do wewnątrz. Utrzymanie stanu koncentracji prowadzi do medytacji.

Dhyana

Czyli medytacja. Do jej osiągnięcia potrzebna jest dharana czyli koncentracja. Jest to niejako droga od skupionej uwagi do bezwysiłkowego objęcia uwagą tego wszystkiego, co kryje się pod warstwą ego. Zlanie się obserwatora i przedmiotu obserwacji w jedną całość. Doświadczenie zbiorowej świadomości, poczucie jedności i integralności. O medytacji i jej korzyściach możecie poczytać także TUTAJ.

Samadhi

Istota praktyki jogi – zjednoczenie i zatopienie ciała, umysłu i duszy w duchu wszechświata. Porzucenie zewnętrznych identyfikacji w zamian za dotarcie do głębi świadomości. Poczucie spełnienia, bezkresnego szczęścia, wolności od cierpienia, jedności i integralności. Trwanie w wolności, równowadze, spokoju.

Podsumowanie

Tworząc oba wpisy bazowałam na swoich własnych doświadczeniach, rozmowach z duchowymi w Indiach, wykładami i ostatnio przeczytanej książce nt. jogi, którą użyczył mi nauczyciel jogi, z którym czasem praktykuję. Pamiętajcie, że praktyka jogi choć jest bardzo usystematyzowana jest praktyką indywidualną. Widząc najpiękniej wykonaną asanę nie widzicie tego, co dzieje się w środku. Prawdziwa joga ma miejsce właśnie tam. Doskonałe podsumowanie pozwolę sobie przytoczyć właśnie z pożyczonej książki B.K.S Iyengara „Drzewo Jogi”:

Yama kształci organy działania tak, aby służyły do realizacji dobrych celów; niyama kształci organy postrzegania; asana nawilża wszystkie komórki ciała i odżywia je, powodując przepływ wielkiej ilości krwi, pranayama reguluje przepływ energii; pratyahara kontroluje i całkowicie oczyszcza umysł; dharana usuwa zasłonę zakrywającą inteligencję, wyostrza i uwrażliwia inteligencję. która jest mostem łączącym umysł i wewnętrzną świadomość; dhyana integruje inteligencję; w samadhi rzeka inteligencji i rzeka świadomości zlewają się i wpadają razem do oceanu duszy, co sprawia, że dusza świeci własną chwałą.”

Pamiętajcie także, że joga choć istnieje jej wiele rodzajów jest tak naprawdę jedną jogą. Nie należy dzielić tego co prowadzi do zjednoczenia. Dość zabawne jest to, że wciąż powstają nowe rodzaje jogi jak joga związku czy relacji (przykład z Indii!!). Oczywiście wchodząc w detale praktykując poszczególne asany faktycznie możemy pracować na konkretnych czakrach (o czakrach sobie jeszcze będziemy opowiadać).

Dajcie znać czy praktykujecie i czy zdawaliście sobie sprawę z tego, że za jogą kryje się nie tylko gibkość i dążenie do zaawansowanych asan. Jestem ciekawa 🙂

Do następnego!
NAMASTE!

Tymczasem zapraszam Was na Facebooka:
namastemedicine.pl – terapie naturalne, medytacja i podróże
I instagram:
namastemedicine
Pomiędzy wpisami na blogu sporo dzieje się właśnie tam

No i oczywiście zapraszam do mojego gabinetu we Wrocławiu:
Namaste – Gabinet Terapii Naturalnych

One Reply to “Joga to nie tylko asany. O ośmiostopniowej ścieżke jogi. Część 2”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *