Shanti shanti, czyli o Indiach słów kilka

Indie to kraj niezwykle mozaikowy pod każdym względem. Hinduizm przeplatający się z Buddyzmem i innymi religiami. Niezwykła gra barw i smaków. Jest to kraj, w którym czas nie istnieje, dwie minuty nigdy nimi nie są. Za to zawsze jest idealny moment na chai.

Shanti shanti

w dosłownym tłumaczeniu na polski oznacza spokój spokój. Lepszy odpowiednik ma w języku angielskim – chill, chillout. Właśnie takie podejście cechuje większość nigdzie niepędzących Hindusów z najszczerszym uśmiechem na twarzach jaki kiedykolwiek widziałam. Jeśli usłyszysz, że masz poczekać dwie minuty naprawdę warto rozsiąść się i zamówić chai. Po prostu delektuj się chwilą. Tylko nie daj się naciągnąć na koszty. Popularnym jest (i wręcz normalnym), że ceny dla ludzi z zachodu przewyższają ceny kilku(nasto!) krotnie. Szczególnie w miejscach turystycznych. Również kalkulacja czasu podróży może Cię zmylić. Warunki drogowe, korki i niewyjaśnione przystanki powodują, że przejechanie dwustu kilometrów może zająć cały dzień.

Gość jest Bogiem

Jeśli chodzi o ich gościnność byłam w bardzo pozytywnym szoku. Wyprowadzono mnie z niego tłumacząc, że w sanskrycie zapisane jest, że gość jest Bogiem. Bardzo bezpośrednio doświadczyłam tego dwa razy. Pierwszy raz już w czwartym dniu podróży kiedy dopadło mnie tzw. Delhi belly, czyli rozstrój żołądka, którego pierwsze oznaki pojawiły się niedługo po opuszczeniu Delhi.  Gospodarze hotelu, przecudna rodzina zaopiekowała się mną jak jednym z członków rodziny niejednokrotnie powtarzając, że odkąd przekroczyłam próg tego hostelu właśnie nim się stałam. Tydzień spania na sofie, byleby bliżej toalety mógł spowodować we mnie masę wątpliwości co do podróży. Pozostawałam natomiast pod tak fenomenalną opieką i z wewnętrznym spokojem, że odbiło się to bez przykrości psychicznych czy emocjonalnych. W nocy doglądali do mnie co dwie godziny, a w ciągu dnia podawali lekkostrawne jedzenie i leki. Po kilku dniach zabrali upewnić się do lekarza czy ich postępowanie jest właściwe. Było. W czasie swojej podróży spotkałam także inne oznaki znajomości podstaw medycyny przez ludzi z nią niezwiązanych np. podczas poczucia gorączki i dreszczy mojego bardzo dobrego kolegi drugi z nich sprawdził puls w celu oceny jego stanu. Warto zaznaczyć, że diagnoza z pulsu jest ważnym elementem medycyny ajurwedyjskiej, ale także chińskiej.

Rodzina, tradycja i system kastowy

W Indiach normalne jest, że wielopokoleniowe rodziny żyją razem. Wciąż obowiązują reguły i zasady dotyczące zamążpójścia kobiet, ale rozmawiając z wieloma ludźmi odniosłam wrażenie, że jest to zmienne w zależności od otwartości rodzin. To samo dotyczy zasady, że najmłodszy syn zostaje z rodzicami by się nimi zaopiekować. W wielu domach można spotkać się z tym, że mają zatrudnionych tzw housekeep’erów.  Choć system kastowy oficjalnie nie funkcjonuje, rzeczywistość pokazuje, że jest obecny. Nigdy nie spotkałam się ze złym traktowaniem, ale mam świadomość tego, że może być różnie. Z systemem kastowym i kolorem skóry z tym związanym mogę przytoczyć Wam zabawną historię:

Będąc w Delhi u schyłku swojej podróży, kilka dni przed wylotem wychodząc z hostelu na miasto chciałam ubrać szorty. Za oknem 45 stopni, a stolica jest miastem, które w pewnym zakresie pozwala (choć nie dosłownie) kobietom na krótszą odzież. Był środek dnia, na zewnątrz sauna. Już prawie mieliśmy wychodzić i mój znajomy spytał mnie czy zamierzam wychodzić w tych szortach… Zdziwiona odparłam, że tak i spytałam dlaczego. Odpowiedź mnie totalnie zaskoczyła. W tym całym zamieszaniu chodziło o to, że mając ubrane krótsze spodenki mogę… się opalić. A ciemniejsza skóra to informacja, że jako osoba z niższej kasty pracujesz na zewnątrz. Od razu ułożyły się puzzle tego dlaczego faceci chodzą ubrani w chinosach i koszulach niezależnie od tego, że za oknem niemalże piekarnik. Kobiety w 90% noszą tradycyjne sari, niezależnie od okoliczności i warunków pogodowych.

Indie alternatywnie

Jak wiecie głównym celem mojej podróży było poszerzenie wiedzy na temat alternatywnych metod leczenia. Indie mają w tym temacie do zaoferowania… za dużo. Komercja dotknęła także je. Ogrom kursów i warsztatów o wątpliwej wartości potrafi wprowadzić w zakłopotanie. W tym labiryncie możliwości można jednak znaleźć coś dla siebie. Oferowane są kursy i warsztaty od gotowania, tworzenia makramów po obszerny system medycyny ajurwedyjskiej, medytację i czakroterapię, przez pranajamę i jogę. Zdecydowanie jednak nie polecam warsztatów w rodzaju joga związku, joga miłości itp – tak, takie powstały i wciąż powstają. Paradoksalnie mogą być kuszące dla części przyjezdnych. W wyborze właściwej szkoły i nauczyciela jak zwykle niezawodna okazuje się intuicja.

Indie to podobno kraj który można pokochać lub znienawidzić. Trudno mi się odnieść do tego twierdzenia. Jeśli pokochać Indie to właśnie ludzi, którzy tam mieszkają. Jedno jest pewne – są tak różnorodne i wielkie, że z pewnością tam wrócę. Jest tylko jedno pytanie – kiedy.

Jeśli macie jakieś pytania na temat mojej podróży, chcecie posłuchać więcej zapraszam Was serdecznie na wydarzenia z moim udziałem – Indie Alternatywne

DATY WYDARZEŃ:
07 lipiec, godzina 19.00 – Pub wędrówki, Wrocław
19 lipiec, godzina 18.00 (do potwierdzenia) – Kawiarnia Macondo, Wrocław

Jeśli nie możesz się pojawić, a jednak chcesz o coś zapytać śmiało zostaw pytanie w komentarzu, z pewnością odpowiem.

Do następnego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *